Michał Zarzecki – Ellesmere

Do Ellesmere College przyjechałem w niedzielę 8 września i moim pierwszym wrażeniem było: “ależ ta szkoła jest wielka.” Przyjechaliśmy z rodziną samochodem akurat od strony boisk, więc mieliśmy okazję podziwiać niesamowity widok głównego budynku szkoły na tle jej boisk. Sam budynek wygląda jak jakiś zamek, co sprawia, że miejsce to wydaje się magiczne.

Kiedy już w końcu odnaleźliśmy mój internat największy kłopot sprawiło mi zapamiętanie drogi do mojego pokoju – bowiem znajduje się w najnowszej części na samym końcu budynku. Mam to szczęście, że mój internat – St. Luke’s jest również najnowszym internatem w całej szkole. Mamy możliwość zagrać w bilard, jak również pooglądać telewizję lub nawet przygotować sobie jakiś posiłek w naszej kuchni, kiedy tylko mamy wolny czas – co niestety nie jest tutaj luxusem.

Szkoła jest prawdziwie międzynarodowa – mamy tutaj sporo osób z krajów azjatyckich, jak również jest dużo osób z Niemiec, Ukrainy, Litwy, Rosji, a nawet mamy 2 osoby z USA. Na samym programie IB jest nas tylko 16, gdzie mówimy w 9 różnych językach. W naszej klasie jest tylko jeden native speaker, a reszta to osoby z różnych krajów – część z nich była tutaj w zeszłym roku. Na każdym przedmiocie liczba uczniów bardzo się zmienia, np. na biologii jest nas 9, natomiast na chemii jest nas tylko 4, a hiszpański robimy w 2 osoby.

Zdecydowałem się w końcu na program IB-DP, ponieważ uważam, że stwarza mi troszkę większe możliwości. Wymagania w nim są ogromne – już w tym tygodniu zaczynamy robić pierwsze Internal Assessments z biologii – musimy sami zaprojektować, przeprowadzić i wyciągnąć wnioski z eksperymentu, ale wszystko da się zrobić. Mój plan lekcji jest jednak bardzo napięty.

W naszej szkole, w każdą środę musimy brać udział w jakiś zajęciach sportowych. Możemy wybrać spomiędzy: rugby, hokeja, suqasha, tenisa ziemnego, strzelnicy sportowej, łucznictwa, koszykówki, badmintona, pływania i wiele innych. Ja zdecydowałem się na golfa, ale jak się okazało – trafić w tę piłeczkę wcale nie jest tak prosto. W każdy czwartek natomiast musimy brać udział w jakichś Activities – możemy wybrać pomiędzy: Arts Award – teatr, muzyka, etc.; CCF – wojsko lądowe, marynarka a nawet lotnictwo; Green Team i kilka innych atrakcji. W tym wypadku robię teatr na Arts Award, gdzie przygotowujemy się do przedstawienia dla dzieci z naszej szkoły, jak również i z okolicznych miasteczek.

Oprócz tych wszystkich zajęć, zapisałem się także do chóru. Zajęcia mamy w każdy wtorek i podczas lunchu w piątki. Nasz chór jest wspaniały – całkiem sporo w nim osób, a przyznam się szczerze myślałem, że będzie ich znacznie mniej – ale to dobrze, przynajmniej jest mniejsza szansa, że ktoś usłyszy jak fałszuję. Jako członkowie chóru podczas naszych występów w kaplicy nosimy niesamowite czerwone szaty.

W Ellesmere College panuje niesamowita atmosfera – każdy jest dla każdego miły i stara się pomóc jak tylko może w każdej sytuacji. Nauczyciele też są bardzo chętni do pomocy, a jeśli się ich spytasz, czy dadzą ci jakąś dodatkową lekcję, to mogą się zgodzić. W ten sposób zacząłem się uczyć łaciny z moim nauczycielem od TOKu (Theory of Knowledge – MR) . Zgodził się dawać mi indywidualne lekcje w poniedziałki i bardzo możliwe, że za rok zdam GCSE z tego przedmiotu. Dodatkowo, poprosiłem także mojego nauczyciela od chóru o kilka lekcji gry na organach – bowiem w naszej szkole mamy 2 takie wspaniałe instrumenty. Po 2 tygodniach na szczęście się zgodził i w czwartki będzie starał się czegoś mnie nauczyć.

Poziom nauczania tutaj jest dość wysoki, ale wiadomo, że im grupa więcej wie, tym więcej i szerzej można z nią na dany temat rozmawiać. Jestem zadowolony z mojego poziomu hiszpańskiego, chemii i biologii. Na pozostałych przedmiotach też jest całkiem nieźle.

Jako sixth-formersi mamy troszkę więcej swobody niż pozotali. W weekendy możemy podróżować sobie po Anglii – w ten sposób zwiedziłem Shrewsbury i myślę o wycieczce do jakiegoś większego miasta. W tygodniu możemy wychodzić do pobliskiego miasteczka do Tesco – to chyba najpopularniejszy sklep w całym kraju. Przez połowę drogi do niego trzeba iść obok cudownego kanału, po którym non-stop pływają jakieś łódki. Mnóstwo ludzi mieszka na nich, jednak ja nie wiem czy bym tak dał radę przez cały rok. W każdą sobotę szkoła organizuje wycieczki zakupowe do pobliskich większych miast. W weekendy mało osób zostaje w szkole, więc jest tu troszkę pusto.

Dodatkowo każdy z nas jest przypisany do Competitive House, gdzie walczymy na koniec roku o puchar. Ja jestem w domu, który nazywa się Talbot i w zeszłym roku wygraliśmy. Mam nadzieję, że uda się to jeszcze raz powtórzyć. Jak dotąd już udało mi się zdobyć kilka punktów akademickich dla mojego domu. Można je zdobyć przede wszystkim za wspaniałe wyniki podczas testów, za pokazanie jakiś dodatkowych umiejętności, etc. Oprócz tego, w szkole są także prefekci, którzy mają za zadanie pilnować porządku podczas posiłków w naszej ogromnej stołówce, ułatwiać kontakt między nauczycielami i uczniami, a także pomagać szczególnie nowoprzybyłym jak tylko można. Ich szaty przypominają te z Harryego Pottera, a nawet nauczyciele mają podobne podczas ważnych uroczystości.