Sebastian Mitel – Concord

„Nauka, pszczoły, owce i Azjaci, w Concord College znajdziesz wszystko!

Tytułem wstępu, zacznę od położenia. Concord College jest położony w pośród malowniczych wzgórz centralnego centralnego Shropshire, w wiosce Acton Burnell, około 12 kilometrów od miasta Shrewsbury. Nie jest to daleko, ale oznacza, że środowisko wokół szkoły jest bardzo czyste, nagrodzone nagrodą Breathing Place przez BBC. Idąc do szkoły mijam więc wiewiórki, drozdy, dzięcioły, zające, bażanty, nawet borsuki, a dwadzieścia metrów od wejścia do szkoły pasą się owce.

A na samym Kampusie jest chyba wszystko, czego można w szkole zapragnąć: dwa pełnowymiarowe boiska do piłki nożnej, dwie sale gimnastyczne, korty do squasha, teatr, kuchnia studencka, ogród, dwa główne pokoje wspólne, dyskoteka, klasycystyczny pałac, XIII-wieczna kaplica, siedziba parlamentu i czerwona budka telefoniczna.

Uczniowie mieszkają w chyba piętnastu różnych budynkach na terenie College’u, w wiosce lub na farmie nieopodal, jak ja. Mimo, że standardem jest wciąż pokój dwuosobowy bez łazienki, szkoła robi wszystko, cy uczniowie 6.1, tak jak i 6.2, mieli największe szanse na pokoje pojedyncze. Dodatkowo, stypendyści BASu trafiają tu zawsze do najlepszych miejsc. Takich jak mój dwuosobowy pokój z prysznicem, większy od tego w Polsce, w którym mieszkam sam.

Naukowo, CC zajmuje od wielu lat miejsce w pierwszej dziesiątce wszystkich rankingów brytyjskich. Wybór przedmiotów nie jest tak oszałamiający jak w innych szkołach, ograniczy się do przedmiotów ścisłych, ekonomii, języków, geografii i historii, plus kilka różnych AS. Jest to rezultat filozofii, podzielanej przez najlepsze uniwersytety, że „łatwe” przedmioty nie przygotowują odpowiednio na studia. Efektem tego jest dość wąski wybór kierunków na uczelniach. Jest to w większość medycyna, prawo, różne rodzaj inżynierii, ekonomia i finanse. Ale za to, co roku około 10% uczniów zdających A-Levels (angielską maturę, nie mylić z IB, to w CC nie ma!) dostaje się na Oxbridge i prawie drugie tyle na Imperial College London.

Trzeba też przyznać, że jest to szkoła bardzo bogata. Ale bardzo, bardzo. Oraz bezproblemowa. Co to znaczy? Na przykład, gdy uznali, ze zaczyna brakować miejsca w sali gimnastycznej na te wszystkie przeróżne sporty (opowiem trochę później), po prostu w wakacje postawili nową, tymczasową. Gdy zaczęło brakować klas, wybudowali przejściowy blok, w którym są dwie kolejne. Jako, że farma Acton Pigot, na której mieszkam, jest około mile od budynku głównego szkoły, zakupiono specjalny bus, by podwozić uczniów. Poza tym College organizuje dwa razy w tygodniu sześć autokarów do Shrewsbury, za darmo, co nie jest takie oczywiste. Dodatkowo co najmniej raz w tygodniu jest jakaś bezpłatna wycieczka, na zwiedzanie lub zakupy, czasem do miejsc dość oddalonych, jak np. York.

A co, gdy jeśli jest się zainteresowanym nauką jakiegoś języka, ale nie można zebrać klasy ( liczą one około 10-12 osób)? Nic! Po prostu ma się lekcje indywidualne lub w małej grupie. Uczę się niemieckiego z jednym tylko Rosjaninem, a hiszpańskiego sam.
Przechodzą do opisu nauczycieli, powtórzę swoich poprzedników Jakubów – są zawsze bardzo pomocni, wymagający, ale nie wyzyskujący. Nie zmuszają do brania udziału w konkursach, projektach. Zachęcają, motywują i naprawdę poznają swoich uczniów, interesują się nimi. Gdy mój nauczyciel chemii stwierdził, że piszę nieczytelnie piórem, na następnej lekcji na ławce czekały już na mnie długopisy. Gdy powiedziałem, że nie chcę pisać egzaminu w dzień konkursu z fizyki, dostałem odpowiedź: „zobaczymy, co da się zrobić”. Następnego dnia dowiedziałem się, że całej klasie przesunięto egzamin na następny tydzień. Dla jednego ucznia! Gdy zaś nauczycielka niemieckiego doszła do wniosku, że może mi być smutno, czy mogę się czuć samotny, dwa dni później zostałem poproszony przez opiekuna domu o rozmowę na ten temat. Błyskawiczna reakcja.

A, właśnie. Uczniowie oprócz klas lekcyjnych, są podzielenie na cztery domy: Mandela, Gandhi, Teresa i Pankhurst. Wyścig jest jednak inny, punkty zdobywa się za udział w szkolnych zawodach drużynowych, ze sportów, sztuki. Uczestnictwo nie jest obowiązkowe. Głównie w ramach tych domów, wydzielone są tutor group, czyli grupki około 12 osób pod opieką tutora, nauczyciela, który odpowiada za twoje samopoczucie i efekty szkolne, pisze referencje na uniwersytety, doradza. Po pomoc można się również zgłosić do opiekuna domu w którym się mieszka oraz wielu innych osób.

No dobrze, teraz przejdę do samych uczniów. Ostrzegam! Od nich ciężko jest nauczyć się akcentu. Anglików jest tu tylko dziesięć procent czyli około 45. Szkoła jest mała (jak na ten kraj), 470 uczniów z czego 150 jest w 6.1. Zdecydowanie pierwszym językiem tu mandaryński, potem kantoński i rosyjski. Większość uczniów pochodzi z Chin, Malezji, Hong Kongu, Singapuru, Rosji i Nigerii. Są również przypadki innych narodowości, zazwyczaj jednak pojedyncze. Dlatego pozwalam sobie stwierdzić, że ta szkoła najdalej poszerza horyzonty, szczególnie na wschód.

„W tej szkole możesz być tak zajęty, jak tylko chcesz” to słowa mojego gospodarza. Prawdziwe. Wystarczy wybrać trzy pełne przedmioty i można nic nie robić. A można wybrać jak ja siedem i mnóstwo zajęć dodatkowych. A z tych jest tu na przykład tradycyjne sporty szkoły -piłka nożna, netball i badminton; coś ciekawszego, jak łucznictwo; klub debat, dyskusji fizycznych, sportów rowerowych, dziennikarstwa medycznego, różne formy muzyki, fotografia czy klub hodowców pszczół. Od Ciebie tylko zależy, co wybierzesz.

Nauka, pszczoły, owce i Azjaci, w Concord College znajdziesz wszystko!”